wtorek, 17 lutego 2009

Z tarczą czy na tarczy?

Z tarczą! Ustny egzamin poszedł mi nadspodziewanie dobrze, aż się jedna z moich nauczycielek zdziwiła. Przebieg: najpierw dialog, który przedstawialiśmy wraz z Michaelem. (Michael ma w sobie geny norweskie, polskie, niemieckie, irlandzkie, żydowskie i arabskie – jemeńskie. Jest więc sam ze sobą w nieustannym konflikcie. Wraz ze mną i Świętą Wojenką tworzy w grupie (Alef poziom 7) frakcję oddzielną od reszty zblazowanej młodzieży amerykańskiej).

Dialog toczy się przez telefon. Ja jestem starszą zapominalską panią, a on pracuje w specjalnym biurze koło Ściany Płaczu (czyli pozostałej resztki świątyni), które to biuro odbiera faksy od Żydów z całego świata z prośbami modlitewnymi. To biuro naoprawdę istnieje. Raz na jakiś czas pracownik wybiega z biura i składa te faksy w małe karteczki, po czym wtyka w szczeliny Zachodniego Muru. (Tutaj właśnie ludzie się modlą, kiwają, płaczą i zostawiają karteczki z prośbami. ) Tak więc to biuro służy do korespondencji pisemnej z Panem Bogiem! (lub P-nem B-giem jak chcą Żydzi) Jak rozumiem usługa jest za friko. Tylko nie wiem czy numer faksu to 777 777. Dialog był zabawny i nieco surrealistyczny. Nauczycielki się ubawiły. Następna część egzaminu też mi się udała, bo opowiadałam o zwojach z Qumran znad Morza Martwego.

A propos Morza Martwego – które tu nazywa się Morzem Słonym. Jest to najniższe miejsce na lądzie na kuli ziemskiej. Dolina, która płynie Jordan to uskok tektoniczny i ciągnie się po Morze Czerwone. Do Morza Martwego wpada Jordan, ale z niego nie wypływa, tak więc zasolenie tam jest tak wysokie, ze nie można się w tym morzu zanurzyć.
Dzisiaj było bardzo przejrzyście więc z uniwersytetu widać było nie tylko Pustkowia Judzkie, ale także błękitną wodę Morza Martwego, dolinę Jordanu i Góry Jordanii. Popatrzcie.
Tam na lewo Jan Chrzciciel głosił kazania i chrzcił ludzi w wodach Jordanu.
W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa: Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie. Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Dla Niego prostujcie ścieżki

(…)Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem. Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy.
No nic dziwnego, bo to blisko Jerozolimy – widać z góry miejsce.
Oto pustynia (pustkowie) judzkie i dolina Jordanu
Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. (…)
Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła.
Dlaczego? Ta pustynia jest po prostu zaraz za Jordanem, gdzie Jan chrzcił. Jezus nie wrócił do Galilei, tylko pozostał w okolicy, modlił się i myślał, przygotował się do służby. Stamtąd widział jak na dłoni Jerozolimę i Golgotę, na której miał umrzeć.
Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół,
Jeszcze wtedy góra Syjon była ukoronowana świątynią – dumą Izraelitów, centrum ich świata i jedynym miejscem an ziemi, gdzie Bóg przebywał.
Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. (Ew. Mateusza 3-4)
Jest tu wokół wiele wysokich gór, z których naprawdę widać królestwa świata.

6 komentarzy:

  1. HurrA!!! Gratulajce, ALinko!
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
  2. No to teraz bedzie troche spokoju ???

    OdpowiedzUsuń
  3. jeszcze tylko pisemny jutro i skończy sie to wariactwo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Alinko! Gratuluje Ci bardzo bardzo! "Nadspodziewanie dobrze"... dlaczego nie jestem zaskoczona... :)
    Pozdrawiam bardzo gorąco z wiecznie mokrego kraju,
    :*
    Paulina

    OdpowiedzUsuń